W tym tygodniu przeżyłem dwa rozczarowania. Pierwsze w czwartek. Koncert Twilite w Szajbie okazał się większym niż kontynuacje Matrixa. Mam nadzieję, że nie będą długo grać, bo już przynudzają. W tym momencie interesuje mnie tylko alkohol, że tak zacytuję mojego kompana. Drugie w piątek, kiedy obejrzałem w całości podobno kultowy już film Mr. Nobody. Co za pretensjonalne gówno! Na szczęście wieczory spędzone na rozmowach o teatrze, literaturze, piciu alkoholu i długich samotnych powrotach jak zwykle okazały się wystarczającą rekompensatą. Po czym wreszcie miałem spokojną noc. Dobrą, mleczną. Może tylko trochę boli mnie kark od złego spania. Ale to nic. Tym bardziej, że dzisiaj nie zrobiłem praktycznie nic. Nic oprócz czytania Hłaski, słuchania Toma Waitsa i oglądania Family Guy’a. Zjadłem jeszcze sałatkę warzywną,
o której marzyłem przez całą drogę powrotną na Biskupin. Trochę też spałem. Bardzo spokojna ta niedziela. Znowu nie zasnę do czwartej. Pewnie będę oglądał von Triera. Oby nie okazał się kolejnym rozczarowaniem.
Michał powinieneś pić dziurawiec
dlaczego? depresji nie mam, napięcia przedmiesiączkowego nie wyczuwam, a z moim przewodem pokarmowym wszystko w porządku.
z wątrobą też.
Dla dobrego humoru
dla dobrego humoru wszystko.
Za tydzień też wybieram się na koncert Twilite. Dzisiaj zamierzam oglądnąć Melancholię.
Na dobry humor sałatka warzywna jest najlepsza
[...] i oczarować publiczność już pierwszą wykonaną piosenką. Chociaż spotkałem się też z inną opinią, że bywają bardziej nudne i rozczarowujące niż kontynuacje Matrixa. Jak jest naprawdę, okaże [...]
wnioskuję, że dobrze jest być studentem – można się upijać i jeszcze raz upijać później oglądać filmy, jeść sałatki jarzynowe i nic nie robić. ale nie lubię źle spać.