Spoko, widzę że moje zdjęcia nie zrobiły na nikim wrażenia (szczerze mówiąc, wcale mnie to nie dziwi). Co więcej, zostałem posądzony o nadużywanie alkoholu. Autor tego oskarżenia jednak minął się z prawdą, gdyż spożywam tyle, ile należy idąc za słowami śp. Franciszka Starowieyskiego: pijąc alkohol, trzeba znać swoją miarę, bo można wypić za mało. Jedyne, czego ostatnio nadużywam, to filmy. Naprawdę. Zostałem opętany przez kinematografię. Amerykańską, brytyjską, rodzimą, japońską, norweską, każdą! Oglądam na potęgę i więcej. Zresztą zawsze oglądałem, ale teraz mam konto na Filmwebie. Wreszcie obejrzałem Bękarty Wojny (znakomite), widziałem 500 dni miłości (poszerza sposób mówienia o miłości na dużym ekranie), Drużynę A (zaskakująco dobry). Wybrałem się na Sponsoring MałgoŚki Szumowskiej i wyszedłem z kina oczarowany
i zaszokowany jednocześnie. A wcześniej zerknąłem na żałosny Trick Jana Hryniaka. Pozwoliłem sobie również na seans z I że Cię nie opuszczę z boskim Channingiem Tatumem
w roli głównej. Mimo wszystko, nie żałuję. Wszystko przez kalambury. W pracy gramy regularnie.
I mi się trafiło właśnie to. Niech sczeznę, ale pokażę - pomyślałem. I być może rzeczywiście nie robię najlepszych zdjęć na świecie, ale, jak Boga kocham, ten film pokazałem zajebiście.











